Pamiętnik Tłumacza
http://blog.globalpoland.net/

Pamiętnik Tłumacza

1 okienko, czyli 7, czyli jak zarejestrować firmę w 28 godzin :)

2009, MPS

5 maja 2009 r. rozpoczęła oficjalnie działalność firma tłumaczeniowa:

Po ponad 5 latach pracy jako wolny strzelec zdecydowałem, że najwyższy czas rozpocząć budowanie przedsiębiorstwa. W końcu kiedyś trzeba zamienić mieszkanie na biuro, a umowy o dzieło na faktury :)

Aby firma mogła rozpocząć działalność, trzeba ją jednak najpierw zarejestrować. A że zaledwie miesiąc temu w życie weszły nowe przepisy - tzw. “jedno okienko” - można się było spodziewać niespodzianek. W odróżnieniu od rejestracji firmy przed 31 marca 2009, konto bankowe należy teraz założyć przed rejestracją firmy. Do tej pory zakładało się je na koniec, mając wszystkie dokumenty rejestracyjne. Inną ważną zmianą jest to, że teraz to urząd wysyła dokumenty do GUSu (REGON) i ZUSu, a nie (przyszły) przedsiębiorca. Przeczuwałem, że może to być raczej utrudnienie niż ułatwienie - słusznie, jak się okazało :) Bezsprzecznym plusem zmian natomiast okazało się zniesienie opłaty za wpis do ewidencji. Ale po kolei…

Zapoznałem się zawczasu z formularzami rejestracyjnymi (są dostępne na stronach internetowych poszczególnych instytucji) i wypełniłem je “na brudno”, co polecam wszystkim, ponieważ później jest po prostu szybciej.

Pierwszy punkt to dział ewidencji gospodarczej urzędu miasta (lub gminy, zależnie od miejscowości). Pobrałem wniosek (EDG-1) i w trakcie jego wypełniania pojawił się pierwszy problem - należy podać firmowe konto bankowe. Problem w tym, że wcześniej dzwoniąc w tej sprawie do swojego banku usłyszałem stanowczą odpowiedź - nie ma szans na założenie konta bez dokumentów rejestrowych firmy, bo żadne zmiany w procedurach nie miały miejsca. Urzędniczka tymczasem równie stanowczo stwierdziła, że mam udać się do banku i otworzyć konto, ponieważ zmiany w odpowiednich ustawach już są i jeśli banki się do tego nie przystosowały, to ich problem… Wziąłem na wszelki wypadek numer telefonu urzędniczki, aby w razie czego wyjaśniła w banku swoje stanowisko :)

Pobiegłem więc do banku, w którym dopisało mi szczęście - trafiłem na pracowniczkę, która okazała się nie tylko kompetentna i profesjonalna, ale również niezwykle miła i chętna do pomocy :) Podzieliłem się z nią swoimi obawami na temat rozbieżności między zmienionymi przepisami, a informacjami uzyskanymi telefonicznie z banku. Na szczęście pracowniczka ta kilka dni wcześniej obsługiwała innego nowego przedsiębiorcę, więc była “na bieżąco”. Ustaliliśmy więc, iż na potrzeby rejestracji zarezerwuje dla mnie numer konta, a umowy wypełnimy i podpiszemy, gdy dostarczę brakujące dane i dokumenty firmowe.

Mając numer konta firmowego wróciłem do działu ewidencji i dokończyłem wypełnianie wniosku. Jako, że wybrałem kilkanaście symboli klasyfikacji działalności gospodarczej, potrzebny okazał się załącznik EDG-RD (na wniosku EDG-1 mieści się 10 symboli). Ponadto wpisanie symboli wg najnowszej klasyfikacji (PKD 2007) nie wystarczyło - trzeba było jeszcze dodać ich odpowiedniki ze starszej klasyfikacji (PKD 2004). Aby nie bawić się w szukanie numerków w dwóch księgach warto spisać sobie te symbole przed udaniem się do urzędu. Pełna lista tych klasyfikacji znajduje się na stronie GUSu. Po złożeniu przeze mnie wniosku urzędniczka przygotowała wpis do ewidencji - jeden egzemplarz dla mnie, jeden dla ZUSu, jeden dla GUSu. Poinformowano mnie, że papiery do GUSu dotrą na drugi dzień w okolicach południa i jeśli mi się spieszy, powinienem tam zadzwonić nazajutrz i zapytać, czy goniec z urzędu miasta już moje papiery dostarczył (normalnie GUS wysyła papiery pocztą w terminie 7 dni, ale jest możliwość odbioru osobistego - a REGON był mi przecież potrzebny do banku). Co ciekawe, w trakcie mojej wizyty “rejestracyjnej” kilkoro innych petentów działalność zamykało…

Ponieważ urzędy mają przyjemność pracowania do wczesnych godzin popołudniowych, na tym etapie zakończył się pierwszy dzień rejestracji firmy.

Harmonogram na drugi dzień był bardzo napięty, ponieważ czekała mnie wizyta w 4 miejscach - USie, GUSie, ZUSie i banku. Wstałem więc wcześnie rano (zalecam) i udałem się do skarbówki. Tam istne pandemonium - była to końcówka kwietnia, więc wszyscy biegali po urzędzie z PITami. Ja też przy okazji złożyłem swoją deklarację.

W okienku NIPowym złożyłem wniosek o wydanie potwierdzenia nadania NIPu (druk NIP-5). Koszt 21 zł, do zapłaty w kasie. Usłyszałem, że formularz będzie gotowy za parę dni, co średnio mi się spodobało, dlatego zapytałem czy aby na pewno nie da się tego załatwić od ręki. Oczywiście się dało, ale miałem poczekać ok. godziny. Skorzystałem z tej przerwy, żeby zadzwonić do GUSu. Niestety powiedziano mi, że moich papierów jeszcze nie ma, a nawet jakby były, to oni mają zaległości i REGON będzie najwcześniej za parę dni. Ponownie przekonywałem, że bardzo mi się spieszy, że wyjeżdżam, że REGON do banku niezbędny… “Wywalczyłem” to, że miałem zadzwonić za godzinę :)

Poszedłem więc do okienka VATowego. Po upewnieniu się co do kilku punktów (podatek liniowy vs. progresywny, deklaracje miesięczne vs. kwartalne itp.) złożyłem wniosek rejestracyjny płatnika VAT prowadzącego ponadto tzw. obrót wewnątrzwspólnotowy (formularz VAT-R połączony z VAT-R/UE). Koszt 170 zł, do zapłaty w kasie. Oczywiście w międzyczasie wizyty w okienkach informacyjnych, co niemal za każdym razem wiązało się ze staniem w kolejce. W końcu udałem się do kasy, gdzie czekały mnie dalsze kolejki. Kasa okazała się agencją banku, oczywiście innego niż ten, w którym urząd skarbowy ma konto - czytaj: kilka złotych prowizji. Bogatszy o pokwitowania i uboższy o 196 zł udałem się do okienka VATowego, gdzie na szczęście czekało już moje potwierdzenie nadania NIPu. Na koniec poinformowano mnie, że za ok. 2 tygodnie przyjdzie pocztą potwierdzenie zarejestrowania mnie jako płatnika VAT.

Po paru godzinach spędzonych w USie zadzwoniłem ponownie do GUSu. Szczęście mi sprzyjało, ponieważ moje papiery dotarły na miejsce i mój REGON został jednak przygotowany do odbioru. Pojechałem więc do urzędu statystycznego. Wizyta w nim trwała ok. pół minuty - gdy poprosiłem jedną z urzędniczek o wskazanie pokoju, do którego mam się udać, okazało się, że jest to ta osoba, z którą wcześniej rozmawiałem przez telefon. Podała mi od razu dokument nadania nr REGON i na tym zakończył się mój pobyt w GUSie :)

Całe szczęście, że z GUSem poszło szybko, ponieważ zorientowałem się, że za niecałą godzinę zamykają już ZUS. Pobiegłem więc do niego złożyć formularz ZUS-ZUA. Wydrukowałem go wcześniej z internetu (jest dostępny na stronie ZUSu) i częściowo wypełniłem. W informacji pracowniczka ZUSu dokończyła ze mną wypełnianie tego wniosku, wytłumaczyła mi, jak dokładnie wygląda ulga w składkach przez pierwsze dwa lata działalności, wręczyła kilka broszurek i wyjaśniła dalsze etapy rejestracji (ZUS właściwy miejscowo dla siedziby mojej firmy otrzyma po kilku-kilkunastu dniach moje papiery i złoży za mnie formularz ZUS-ZFA, który na starych zasadach musieli wypełniać sami przedsiębiorcy, a ja za pierwsze dwa miesiące działalności będę musiał złożyć formularze ZUS-DRA). Wizyta w ZUSie była niezbyt długa, ale za to intensywna pod względem ilości informacji do zapamiętania :)

Na koniec pozostało odwiedzenie banku (gdzie uzupełniłem brakującą dokumentację i stałem się pełnoprawnym posiadaczem konta firmowego) i wyrobienie pieczątki.

W ten oto sposób między godziną 12 w czwartek a 16 w piątek zarejestrowałem firmę. Rozpoczynam nowy, ekscytujący etap swojej kariery - drżyj konkurencjo :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Komentarze (5) do wpisu “1 okienko, czyli 7, czyli jak zarejestrować firmę w 28 godzin :)”

  1. Komentarz nr 1, Plama

    Swietny tekst zobaczymy jak mi pojdzie będę miał jeden dzień na to:P..ale bogatszy o twoje doświadczenia dam rade:P..
    Pozdro

  2. Komentarz nr 2, Hubert

    Ciekawy tekst.Powodzenia w biznesie!

  3. Komentarz nr 3, Plama

    No firma już założona ale było o wiele prościej niż napisałeś gdym nie numery pkd z 2004 to w 15 min było by po sprawie:)

  4. Komentarz nr 4, Ania M. K.

    No to gratuluję kolego! dzięki za cenne wskazówki! pozdr!

  5. Komentarz nr 5, MPS

    Na pewno w poszczególnych miejscowościach są mniejsze czy większe różnice w tej procedurze, ale ogólnie trzeba się po prostu dobrze przygotować, w czym mam nadzieję mój tekst komuś pomoże :)

Skomentuj

Autor

E-mail (nie jest publikowany)

WWW