Dłuuuga przerwa :)
2011, MPSBlog jest zawieszony do stycznia 2012 r., kiedy to powróci z impetem
A tymczasem…
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Blog jest zawieszony do stycznia 2012 r., kiedy to powróci z impetem
A tymczasem…
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
W najbliższą niedzielę XVIII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z okazji tych finałów Allegro od kilku lat organizuje charytatywne aukcje, z których dochód jest przekazywany na konto WOŚP.
Od 2006 roku dorzucam małą cegiełkę od siebie, oferując niewielkie tłumaczenie za wylicytowaną przez użytkowników kwotę (bez ceny minimalnej). W tej edycji (link do aukcji) “wywalczyłem” 3 zł 51 gr
Zlecenie okazało się jednak nieco większe i ostatecznie na konto WOŚP zwycięzca aukcji wpłacił 20 zł. Tym samym łączna kwota zebrana przeze mnie dla WOŚP od 2006 roku przekroczyła 110 zł (przy czym nie liczę tutaj przedmiotów, które sam kupiłem). Nie jest to duża kwota, ale w tym przypadku każda pomoc się liczy.
Zachęcam wszystkich tłumaczy, aby poświęcili chociaż parę godzin w roku na podobne “wolontariackie” tłumaczenia
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Pod adresem http://album.globalpoland.net/ znajduje się “firmowy” album ze zdjęciami. Jest on ciągle w budowie, więc na razie dostępne są tam fotografie z wyjazdów tłumaczeniowych do Włoch i na Litwę.
Z albumu korzysta społeczność międzynarodowa (adres ten jest wykorzystywany w materiałach wcześniej wspomnianego projektu unijnego), więc jego “interfejs” jest w języku angielskim (nie powinno to stanowić większego problemu, ponieważ tekstu jest bardzo mało, a nawigacja jest intuicyjna).
Zachęcam do przejrzenia; kolejne zdjęcia wkrótce
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Przed kilkoma tygodniami wziąłem udział jako tłumacz towarzyszący w kolejnym spotkaniu partnerów projektu unijnego koordynowanego przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Poznaniu. Tym razem odbyło się ono na Litwie, w miejscowości Telsiai.
Miałem okazję ponownie połączyć przyjemne z pożytecznym - czyli jednocześnie nabierać wprawy w tłumaczeniach ustnych, zwiedzać Litwę i bezpośrednio przyczyniać się do europejskiej integracji
Co ciekawe, parę razy sam potrzebowałem pomocy tłumaczeniowej - podróż na Litwę odbyła się drogą lądową, a że z językiem angielskim jest u Litwinów średnio (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, zresztą podobnie jak w Polsce), więc przydawała się dobra znajomość języka rosyjskiego jednej z uczestniczek naszej “wycieczki”
Było to ostatnie tłumaczenie wyjazdowe w ramach tego projektu - w maju przyszłego roku “wielki finał” w Poznaniu.

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
W sieci pojawił się nowy portal dla tłumaczy: http://www.into-localization.com/.
Jego autorem jest Rafał Kwiatkowski, specjalista od DTP m.in. na potrzeby tłumaczeń. I to właśnie DTP w tłumaczeniach jest jednym z trzech filarów tego serwisu - pozostałe to, jak nazwa wskazuje, lokalizacja oraz aktualności z branży (w zamyśle autora miało tam być jeszcze forum, ale skutecznie mu wyjaśniłem, że forów tłumaczeniowych w polskim internecie jest już wystarczająco dużo i kolejne ma nikłe szanse powodzenia).
Dlaczego o tym wspominam? Otóż otrzymałem (i przyjąłem) propozycję współpracy przy tworzeniu tego serwisu. Pierwszym krokiem było zamieszczenie kilku moich publikacji.
Polecam
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Pod adresem http://globalpoland.net/ ruszyła strona firmy Global Poland. Jest to wersja przejściowa, ponieważ w przyszłym roku planuję stworzyć znacznie bardziej rozbudowany serwis. Niemniej obecna strona prezentuje najważniejsze informacje o firmie, ofertę oraz dane kontaktowe, czyli niezbędne minimum. Wkrótce pojawią się na niej także propozycje współpracy dla tłumaczy i innych “tekstowców”
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
W tym tygodniu zaliczyłem pierwsze targi Poznań Game Arena. Skąd pomysł, by wziąć w nich udział? Otóż kilka gier komputerowych leży w sferze moich zainteresowań prywatnych, natomiast lokalizacja oprogramowania (w tym gier) to jeden z głównych obszarów moich zainteresowań zawodowych
O ile pod kątem hobbystycznym jestem całkiem zadowolony (FIFA 10 robi wrażenie, zwłaszcza po kilku sezonach przerwy), to z punktu widzenia tłumacza gier było skromnie. Fajnie, że miałem okazję sprawdzić w akcji parę gier na konsole, których reklamy/recenzje ostatnio tłumaczyłem. Jednak poza tym jedynym akcentem branżowym zorganizowanym na tych targach było spotkanie z Robertem Lipskim, tłumaczem literatury. A tak, nastawiono się przede wszystkim na nastoletnich odbiorców gier komputerowych, fanów gier planszowych i paintballowców. Być może podczas pierwszego dnia targów, zamkniętego dla szerokiej publiczności, można było liczyć na więcej “merytoryki”.
Zobaczymy za rok
PS. Podczas targów wziąłem udział w pewnym teście - jeśli wynik będzie pozytywny, nie omieszkam się tu pochwalić
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Dzisiaj świętuję 6-lecie kariery w tłumaczeniach. Tak się złożyło, że mam właśnie na głowie 6 zleceń, dlatego nie mogę się rozpisywać
Nawiązując do założonej przeze mnie niedawno działalności można powiedzieć, że kończy się przedszkole, a zaczyna kolejny ważny etap (zawodowej) edukacji…
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
W związku z przenoszeniem treści ze starej domeny mps-net.com do nowej domeny globalpoland.net, Pamiętnik Tłumacza również zmienia swoją lokalizację. Od dzisiaj będzie dostępny pod adresem: http://blog.globalpoland.net/
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Miło mi poinformować, że Pamiętnik Tłumacza został nominowany w konkursie na 100 najlepszych blogów językowych 2009 roku (kategoria “Language Professionals”) wg serwisu LexioPhiles.
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Pod adresem http://otlumaczeniach.info/ uruchomiłem nowy serwis poświęcony tłumaczeniom. Jest on przeznaczony dla dwóch grup odbiorców (i na takie dwie części jest podzielony): klientów tłumaczy i samych tłumaczy (przede wszystkim początkujących).
Założenia serwisu: szerzenie wiedzy na temat zawodu tłumacza, ułatwienie współpracy pomiędzy klientami i tłumaczami oraz pomoc dla początkujących w wejściu na rynek tłumaczeń.
Głównym działem strony są pytania i odpowiedzi z zakresu tłumaczeń, stopniowo opracowywane i dodawane (pojawiają się pierwsze osoby zainteresowane współtworzeniem serwisu - wszystkich chętnych proszę o kontakt). Na stronie znajduje się także słowniczek terminów tłumaczeniowych oraz przydatne linki.
Zachęcam do zapoznania się z serwisem
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
5 maja 2009 r. rozpoczęła oficjalnie działalność firma tłumaczeniowa:
Po ponad 5 latach pracy jako wolny strzelec zdecydowałem, że najwyższy czas rozpocząć budowanie przedsiębiorstwa. W końcu kiedyś trzeba zamienić mieszkanie na biuro, a umowy o dzieło na faktury
Aby firma mogła rozpocząć działalność, trzeba ją jednak najpierw zarejestrować. A że zaledwie miesiąc temu w życie weszły nowe przepisy - tzw. “jedno okienko” - można się było spodziewać niespodzianek. W odróżnieniu od rejestracji firmy przed 31 marca 2009, konto bankowe należy teraz założyć przed rejestracją firmy. Do tej pory zakładało się je na koniec, mając wszystkie dokumenty rejestracyjne. Inną ważną zmianą jest to, że teraz to urząd wysyła dokumenty do GUSu (REGON) i ZUSu, a nie (przyszły) przedsiębiorca. Przeczuwałem, że może to być raczej utrudnienie niż ułatwienie - słusznie, jak się okazało
Bezsprzecznym plusem zmian natomiast okazało się zniesienie opłaty za wpis do ewidencji. Ale po kolei…
Zapoznałem się zawczasu z formularzami rejestracyjnymi (są dostępne na stronach internetowych poszczególnych instytucji) i wypełniłem je “na brudno”, co polecam wszystkim, ponieważ później jest po prostu szybciej.
Pierwszy punkt to dział ewidencji gospodarczej urzędu miasta (lub gminy, zależnie od miejscowości). Pobrałem wniosek (EDG-1) i w trakcie jego wypełniania pojawił się pierwszy problem - należy podać firmowe konto bankowe. Problem w tym, że wcześniej dzwoniąc w tej sprawie do swojego banku usłyszałem stanowczą odpowiedź - nie ma szans na założenie konta bez dokumentów rejestrowych firmy, bo żadne zmiany w procedurach nie miały miejsca. Urzędniczka tymczasem równie stanowczo stwierdziła, że mam udać się do banku i otworzyć konto, ponieważ zmiany w odpowiednich ustawach już są i jeśli banki się do tego nie przystosowały, to ich problem… Wziąłem na wszelki wypadek numer telefonu urzędniczki, aby w razie czego wyjaśniła w banku swoje stanowisko
Pobiegłem więc do banku, w którym dopisało mi szczęście - trafiłem na pracowniczkę, która okazała się nie tylko kompetentna i profesjonalna, ale również niezwykle miła i chętna do pomocy
Podzieliłem się z nią swoimi obawami na temat rozbieżności między zmienionymi przepisami, a informacjami uzyskanymi telefonicznie z banku. Na szczęście pracowniczka ta kilka dni wcześniej obsługiwała innego nowego przedsiębiorcę, więc była “na bieżąco”. Ustaliliśmy więc, iż na potrzeby rejestracji zarezerwuje dla mnie numer konta, a umowy wypełnimy i podpiszemy, gdy dostarczę brakujące dane i dokumenty firmowe.
Mając numer konta firmowego wróciłem do działu ewidencji i dokończyłem wypełnianie wniosku. Jako, że wybrałem kilkanaście symboli klasyfikacji działalności gospodarczej, potrzebny okazał się załącznik EDG-RD (na wniosku EDG-1 mieści się 10 symboli). Ponadto wpisanie symboli wg najnowszej klasyfikacji (PKD 2007) nie wystarczyło - trzeba było jeszcze dodać ich odpowiedniki ze starszej klasyfikacji (PKD 2004). Aby nie bawić się w szukanie numerków w dwóch księgach warto spisać sobie te symbole przed udaniem się do urzędu. Pełna lista tych klasyfikacji znajduje się na stronie GUSu. Po złożeniu przeze mnie wniosku urzędniczka przygotowała wpis do ewidencji - jeden egzemplarz dla mnie, jeden dla ZUSu, jeden dla GUSu. Poinformowano mnie, że papiery do GUSu dotrą na drugi dzień w okolicach południa i jeśli mi się spieszy, powinienem tam zadzwonić nazajutrz i zapytać, czy goniec z urzędu miasta już moje papiery dostarczył (normalnie GUS wysyła papiery pocztą w terminie 7 dni, ale jest możliwość odbioru osobistego - a REGON był mi przecież potrzebny do banku). Co ciekawe, w trakcie mojej wizyty “rejestracyjnej” kilkoro innych petentów działalność zamykało…
Ponieważ urzędy mają przyjemność pracowania do wczesnych godzin popołudniowych, na tym etapie zakończył się pierwszy dzień rejestracji firmy.
Harmonogram na drugi dzień był bardzo napięty, ponieważ czekała mnie wizyta w 4 miejscach - USie, GUSie, ZUSie i banku. Wstałem więc wcześnie rano (zalecam) i udałem się do skarbówki. Tam istne pandemonium - była to końcówka kwietnia, więc wszyscy biegali po urzędzie z PITami. Ja też przy okazji złożyłem swoją deklarację.
W okienku NIPowym złożyłem wniosek o wydanie potwierdzenia nadania NIPu (druk NIP-5). Koszt 21 zł, do zapłaty w kasie. Usłyszałem, że formularz będzie gotowy za parę dni, co średnio mi się spodobało, dlatego zapytałem czy aby na pewno nie da się tego załatwić od ręki. Oczywiście się dało, ale miałem poczekać ok. godziny. Skorzystałem z tej przerwy, żeby zadzwonić do GUSu. Niestety powiedziano mi, że moich papierów jeszcze nie ma, a nawet jakby były, to oni mają zaległości i REGON będzie najwcześniej za parę dni. Ponownie przekonywałem, że bardzo mi się spieszy, że wyjeżdżam, że REGON do banku niezbędny… “Wywalczyłem” to, że miałem zadzwonić za godzinę
Poszedłem więc do okienka VATowego. Po upewnieniu się co do kilku punktów (podatek liniowy vs. progresywny, deklaracje miesięczne vs. kwartalne itp.) złożyłem wniosek rejestracyjny płatnika VAT prowadzącego ponadto tzw. obrót wewnątrzwspólnotowy (formularz VAT-R połączony z VAT-R/UE). Koszt 170 zł, do zapłaty w kasie. Oczywiście w międzyczasie wizyty w okienkach informacyjnych, co niemal za każdym razem wiązało się ze staniem w kolejce. W końcu udałem się do kasy, gdzie czekały mnie dalsze kolejki. Kasa okazała się agencją banku, oczywiście innego niż ten, w którym urząd skarbowy ma konto - czytaj: kilka złotych prowizji. Bogatszy o pokwitowania i uboższy o 196 zł udałem się do okienka VATowego, gdzie na szczęście czekało już moje potwierdzenie nadania NIPu. Na koniec poinformowano mnie, że za ok. 2 tygodnie przyjdzie pocztą potwierdzenie zarejestrowania mnie jako płatnika VAT.
Po paru godzinach spędzonych w USie zadzwoniłem ponownie do GUSu. Szczęście mi sprzyjało, ponieważ moje papiery dotarły na miejsce i mój REGON został jednak przygotowany do odbioru. Pojechałem więc do urzędu statystycznego. Wizyta w nim trwała ok. pół minuty - gdy poprosiłem jedną z urzędniczek o wskazanie pokoju, do którego mam się udać, okazało się, że jest to ta osoba, z którą wcześniej rozmawiałem przez telefon. Podała mi od razu dokument nadania nr REGON i na tym zakończył się mój pobyt w GUSie
Całe szczęście, że z GUSem poszło szybko, ponieważ zorientowałem się, że za niecałą godzinę zamykają już ZUS. Pobiegłem więc do niego złożyć formularz ZUS-ZUA. Wydrukowałem go wcześniej z internetu (jest dostępny na stronie ZUSu) i częściowo wypełniłem. W informacji pracowniczka ZUSu dokończyła ze mną wypełnianie tego wniosku, wytłumaczyła mi, jak dokładnie wygląda ulga w składkach przez pierwsze dwa lata działalności, wręczyła kilka broszurek i wyjaśniła dalsze etapy rejestracji (ZUS właściwy miejscowo dla siedziby mojej firmy otrzyma po kilku-kilkunastu dniach moje papiery i złoży za mnie formularz ZUS-ZFA, który na starych zasadach musieli wypełniać sami przedsiębiorcy, a ja za pierwsze dwa miesiące działalności będę musiał złożyć formularze ZUS-DRA). Wizyta w ZUSie była niezbyt długa, ale za to intensywna pod względem ilości informacji do zapamiętania
Na koniec pozostało odwiedzenie banku (gdzie uzupełniłem brakującą dokumentację i stałem się pełnoprawnym posiadaczem konta firmowego) i wyrobienie pieczątki.
W ten oto sposób między godziną 12 w czwartek a 16 w piątek zarejestrowałem firmę. Rozpoczynam nowy, ekscytujący etap swojej kariery - drżyj konkurencjo
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Pół roku po pierwszym tłumaczeniu ustnym wyjechałem do południowych Włoch na drugie. Ponownie odbyło się to w ramach projektu unijnego realizowanego przez kilka europejskich bibliotek, w tym Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Poznaniu.
większość uczestników znała się już ze Szwecji, więc atmosfera tym razem była jeszcze luźniejsza. Temu “luzowi” sprzyjały również tzw. piękne okoliczności przyrody (wybrzeże Amalfi widoczne poniżej) oraz dość liberalne podejście włoskich gospodarzy do obowiązków służbowych
Innymi słowy, tym razem więcej tłumaczeń wykonałem podczas wycieczek krajoznawczych i w restauracjach niż podczas spotkań roboczych. Nie ukrywam, że mi to bardzo odpowiadało
Oczywiście z każdego doświadczenia zawodowego (nawet bardzo nieformalnego) staram się wynieść jakąś naukę. Tym razem przekonałem się, że warto przed wyjazdem zapoznać się nieco z historią i charakterystycznymi obiektami architektoniczno-geograficznymi danego miejsca. Zwiedzając Pompeje czy katedrę w Amalfi kilkakrotnie niezbędne okazało się tłumaczenie “opisowe”
Część “merytoryczna” okazała się mniejszym wyzwaniem, gdyż poruszano się w obrębie tej samej biblioteczno-edukacyjno-informatycznej terminologii, z którą miałem do czynienia w Szwecji oraz na co dzień w trakcie tłumaczeń pisemnych na potrzeby projektu.
Kolejny wyjazd z tej serii - jesienią na Litwę. Zaczynam lubić te wyjazdowe tłumaczenia towarzyszące - chyba się jednak do nich przekonam




Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Pod koniec listopada zorganizowałem kolejne spotkanie tłumaczy w Poznaniu. Tym razem spotkaliśmy się w składzie 23 osobowym.
Po ogólnotematyczno-zapoznawczo-obiadowym początku rozpoczęliśmy dyskusje na “temat dnia”, czyli wszystko o działalności gospodarczej:
- zakładanie działalności
- dotacje z urzędu pracy i UE
- prowadzenie działalności w mieszkaniu i w biurze
- koszty, odpisy, wyposażenie
- podatki, VAT, biura rachunkowe, ubezpieczenie OC
- współpraca z zagranicą
- rozliczenia (przelew vs. PayPal/MoneyBookers vs. czek).
Na koniec, już w mniejszym gronie, omówiliśmy to, co zawsze - współpraca, rekrutacja, narzędzia CAT, początki w zawodzie i plany na przyszłość.
Informacje o spotkaniu: http://www.proz.com/powwow/2105
W 2009 roku Poznań z pewnością znów ugości tłumaczy (z moją pomocą)
Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS
Ostatnie dni października 2008r. (a więc początek szóstego roku kariery) upłynęły pod znakiem mojego pierwszego tłumaczenia ustnego.
Od pewnego czasu współpracuję jako tłumacz z Wojewódzką Biblioteką Publiczną w Poznaniu. Realizuje ona unijny projekt dotyczący wykorzystania bibliotek jako lokalnych centrów edukacji dla dorosłych. Tłumaczę dokumentację projektową, korespondencję itp. Wniosek, który tłumaczyłem, został rozpatrzony pozytywnie, a projekt uznany za jeden z najlepszych w Europie w swojej kategorii.
Poza poznańską biblioteką w projekcie biorą udział podobne instytucje ze Szwecji, Włoch i Litwy. Program zakłada, iż w każdym z 4 krajów partnerskich zostaną zorganizowane wizyty uczestników. Jako pierwsza spotkanie w swojej siedzibie zorganizowała biblioteka z północnoszwedzkiej miejscowości Umea.
Miałem przyjemność być członkiem kilkuosobowej polskiej delegacji, oczywiście w charakterze tłumacza. Tak oto zadebiutowałem w roli tłumacza ustnego
Prezentacje, mniej i bardziej poważne dyskusje, kolacje, wycieczki - miałem parę pracowitych dni. Dla tłumacza pisemnego była to niewątpliwie bardzo ciekawa odmiana
Przydatna okazała się wiedza zdobyta podczas studium tłumaczenia środowiskowego - chociażby robienie notatek czy ustawianie się względem rozmówcy. Chociaż zdarzały się fragmenty tłumaczenia stricte konsekutywnego, to jednak przez większość czasu pracowałem jako tłumacz towarzyszący.
Atmosfera spotkań była dosyć swobodna, więc raczej nie miałem stresujących sytuacji, z jakimi tłumacze ustni zapewne się w codziennej pracy spotykają. Momentami nawet przestawałem być tłumaczem - z racji zaangażowania się w projekt część dyskusji byłem w stanie samodzielnie poprowadzić
I tutaj nasuwa mi się najważniejszy wniosek z tego doświadczenia - choć była to przyjemna odskocznia, raczej nie mógłbym został pełnoetatowym tłumaczem ustnym. Nie byłbym w stanie przestrzegać zasady, iż tłumacz ustny musi być “przezroczysty” i nie dodawać niczego od siebie - chyba jednak zbytnio się angażuję i przejmuję inicjatywę
Niemniej, od czasu do czasu mogę podjąć się wyzwania na podobnych warunkach (zagraniczny wyjazd, miłe towarzystwo, półoficjalna atmosfera i “wolna ręka”)
Kilka fotek:



Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS